Weekend Grzybotwórczy....czyli rodzinne pogaduchy
Właśnie wróciłam z cudownego weekendu w rodzinnych stronach.Pogoda była słoneczna a wizyta bardzo owocna.Były prezenty ,rozmówki i spacery po lesie :)A oto moje sprawozdanie:)))
Sobota szybko minęła ,najpierw krótki spacer po lesie potem rodzinne pogaduchy do póżna.
W niedzielę wstaliśmy skoro świt (koło 10 po nocnych pogaduchach:))i wybraliśmy się na grzybobranie.
Było dość owocne i sportowo wyczynowe :)a to za sprawką jednej grzybiarki która odłączyła się od grupy i przepadła jak "Ciotka w Czechach":)
Na szczęście wszystko się dobrze skończyło ,maraton po lesie zaliczony grzyby zebrane .
Znalazł się nawet jeden Prawdziwek i Muchomorek :)
A tak serio to jest futerał na butelkę który wydziergałam dla mojej najlepsiejszej Cioteczki :)Pozdrawiam też wujaszka któremu dostał się wkład muchomorka :)
I jeszcze jeden prezent ,kapcioszki myszki dla najmłodszego członka rodzinki Kamilka:)
I tak oto zakończył się ostatni słoneczny weekend w tym cudownym miejscu i z cudowną rodzinką :)Pięknie dziękujemy za wszystko:)
Do zobaczenia ,pozdrawiam Anka skakanka :)








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz